Minęło już trochę od Walentynek i należy podsumować kupowane prezenty dla ukochanych. Jak nietrudno się domyślać, co roku królują różne śmieszne i czasem żałosne prezenty na Walentynki, które można kupić za kilka, kilkanaście złotych na Allegro lub w sklepach z drobnicą chińską. Królują wśród nastolatków stringi, śmieszne rękawiczki dla zakochanych, poduszki w serca i nade wszystko maskotki. Nieco bardziej doświadczeni panowie kierują się w stronę jubilera i też nie zawsze w realu. Wśród najbardziej zamożnych króluje biżuteria z diamentami oraz (na przekór przesądom) perły. Wielu panów decyduje się w tym dniu na oświadczyny, ponieważ pretekst i nastrój ku temu sprzyja. Łatwiej o zorganizowanie romantycznej kolacji i nastrojową muzykę, podczas której wybranka otrzyma pierścionek z brylantem lub chociażby cyrkonią. Jeśli chodzi o biżuterię, to wybór jest niesamowity. Możemy nabyć całkiem ładną biżuterię sztuczną, której podstawą są koraliki, bądź nieco droższą z kamieni ozdobnych. Ale górnej granicy ceny nie ma. Prawdziwe brylanty to wydatek porównywalny z zakupem dobrej klasy samochodu. Może to być jeden okazały pierścionek, a równie dobrze niesamowita kolia z dziesiątkami diamencików. Wszystko zależy od przeznaczenia i okazji, a także (albo przede wszystkim) od zasobności portfela. Tegoroczne Walentynki przebiegły na tle czającego się kryzysu finansowego. O ile młodsze pokolenia nie zmieniły swych tradycji, czyli dominowały stringi, kartki walentynkowe oraz gadżety z serduszkami, o tyle klasa średnia tonowała przejawy swych uczuć. Dało się zauważyć mniejsze zainteresowanie rezerwacją w restauracji, więcej par decydowało się na kolację w domu, po której następował szeroko pojmowany wieczór we dwoje. Róże w kwiaciarniach sprzedawały się dobrze, jak co roku, ale też koszt kwiatów jest niewielki. A walentynki są przecież raz w roku.
-
« Strona główna
-
Kategorie
Zostaw komentarz
Zaloguj się, by móc komentować.